Dzisiaj chciałabym poruszyć temat książek.
Spokojnie, nie chodzi mi tu o książki naukowe czy historyczne. Głównie skupię się na literaturze dla młodzieży, bo obecnie nie znam lepszego zajęcia niż czytanie tego typu książek.
Moje zafascynowanie tym rodzajem spędzania wolnego czasu nie trwa długo. Wręcz bardzo krótko! Był to wielki przeskok w moim życiu. Kiedyś nie rozumiałam ludzi czytających cokolwiek innego niż tablicę na facebook'u, twitterze czy innych portalach które w pewnym sensie niszczą nam życie. Jeszcze rok temu nawet bym nie pomyślała, że dzisiaj większą radość sprawi mi książka, kubek ulubionej herbaty i nastrojowa muzyka niż czatowanie na fejsie.
Wszystko zaczęło się między październikiem a listopadem ubiegłego roku.
Przeglądałam wtedy nową ofertę w empiku. Natrafiłam na wyprzedaż. Postanowiłam zamówić książkę. Sama byłam bardzo zdziwiona. Biorąc pod uwagę fakt, że nigdy wcześniej nie miałam w ręku żadnej książki, wybór nie był łatwy. W oczy rzuciła mi się ta pt. "Szeptem" B. Fitzpatrick. Miała ona wiele pozytywnych komentarzy, a okładka mnie zaciekawiła.
Kilka dni później przyszła paczka, wieczorem książka była już przeczytana. Nigdy nie sądziłam, że można coś przeżywać w taki sposób. Historia głównej bohaterki wciągnęła mnie tak bardzo, że czułam się jak bym ja sama przeżywała wszystkie jej przygody.
Oczywiście następnego dnia stałam w kolejce do kasy z resztą tomu w ręku.
Od tamtej pory nie mogę żyć bez książek.
Podczas czytania przenoszę się w całkiem inny świat. Zapominam o problemach i żyję tylko tym, co opisał autor.
To magia.
Teraz nie rozumiem ludzi czujących odrazę do literatury.








